Anonim

Członkowie plemienia Igorot z prowincji górskiej na północy Filipin od dawna praktykują tradycję chowania zmarłych w wiszących trumnach, przybijanych do boków ścian klifu wysoko nad ziemią. Procedura ta, wcześniej niż przybycie hiszpańskiego, prawdopodobnie pochodzi z ponad dwóch tysiącleci. Do dziś odwieczna tradycja jest nadal wykonywana, choć na znacznie mniejszą skalę niż wcześniej. Badając nowy Przewodnik po Filipinach, Kiki Deere poszedł dowiedzieć się więcej.

Tradycyjne pochówki w wiszących trumnach odbywają się co kilka lat, ale Soledad Belingom, emerytowana nauczycielka septuagenarii z plemienia Igorot, zaprosiła mnie do swojego skromnego domu w Sagadzie, aby opowiedzieć więcej o wyjątkowych praktykach pogrzebowych swojego plemienia.

Jednym z najczęstszych przekonań stojących za tą praktyką jest to, że przenoszenie ciał zmarłych wyżej zbliża ich do duchów przodków, ale Soledad uważa, że ​​istnieją inne czynniki. „Starsi obawiali się, że zostaną pochowani w ziemi. Kiedy umierali, nie chcieli być pochowani, ponieważ wiedzieli, że woda w końcu dostanie się do gleby i szybko zgniją. Chcieli miejsca, w którym ich zwłoki byłyby bezpieczne.

Image

Soledad przerywa, przesuwając się w fotelu w poszukiwaniu wygodniejszej pozycji. Wydaje z siebie kaszel, po czym kontynuuje: „Istnieją dwa obawy, że zostaną pochowani. Po pierwsze, psy zjadają zwłoki, więc trumny są umieszczone wysoko na klifie, poza ich zasięgiem. Po drugie, lata temu, podczas dni łowców głów, dzikusy z różnych części Kalingi i wschodniej prowincji Bontoc - nasi wrogowie - polowali na nasze głowy i zabierali je do domu jako trofeum. To kolejny powód, dla którego zmarłych chowano wysoko - żeby nikt nie mógł do nich dotrzeć.

Trumny są przywiązane lub przybite do boków skał, a większość ma tylko około jednego metra długości, ponieważ zwłoki są pochowane w pozycji embrionalnej. Igoroci uważają, że człowiek powinien odejść w ten sam sposób, w jaki wszedł na świat.

Kiedy ktoś umiera, świnie i kurczaki są tradycyjnie rzeźne na obchody wspólnoty. Dla osób starszych tradycja nakazuje, że powinny to być trzy świnie i dwa kurczaki, ale ci, których nie stać na rzeź tak wielu zwierząt, mogą zabić dwa kurczaki i jedną świnię. Soledad mówi mi, że liczba musi zawsze wynosić trzy lub pięć.

Image

Zmarłego kładzie się następnie na drewnianym sangadilu lub krześle śmierci, a zwłoki przywiązuje się rattanem i winoroślą, a następnie przykrywa kocem. Następnie ustawia się go przodem do głównych drzwi domu, aby krewni mogli oddać mu szacunek. Zwłoki są wędzone, aby zapobiec szybkiemu rozkładowi i aby ukryć gnijący zapach. Czuwanie zmarłych odbywa się przez kilka dni, po których zwłoki są usuwane z fotela śmierci i przenoszone do trumny. Przed zabraniem jest zabezpieczany w pozycji płodowej, z nogami popchniętymi w kierunku podbródka. Następnie jest ponownie zawijany w koc i zawiązany liśćmi rattanu, podczas gdy niewielka grupa mężczyzn wycina otwory w boku urwiska, aby wbić podporę dla trumny.

„Zwłoki są owinięte jak koszykówka”, mówi Soledad, „po drodze żałobnicy robią wszystko, co w ich mocy, aby je złapać i nieść, ponieważ wierzą, że szczęście jest rozmazane krwią zmarłych”. Uważa się, że płyny ze zwłok przynoszą sukces i przekazują umiejętności zmarłym tym, którzy zetkną się z nimi podczas procesji pogrzebowej.

Image

Gdy procesja dotrze do miejsca pochówku, młodzi mężczyźni wspinają się po zboczu i umieszczają zwłoki w wydrążonej trumnie z drewna. Kości są pękane, aby dopasować zwłoki do małej przestrzeni, którą następnie uszczelnia się winoroślą.

Najnowsze trumny mierzą około dwóch metrów, Soledad wyjaśnia: „W dzisiejszych czasach trumny są długie, ponieważ krewni zmarłych boją się złamać kości swoich bliskich. Bardzo niewielu decyduje się teraz na przestrzeganie tej tradycji.”

Dzisiaj starsi Sagady są jednymi z ostatnich praktykujących te starożytne rytuały. Młodsze pokolenia przyjęły nowoczesne sposoby życia i są pod wpływem głębokich chrześcijańskich wierzeń tego kraju. „Dzieci chcą pamiętać swoich dziadków, ale wolą je pochować na cmentarzu i odwiedzić ich grobowce w Dzień Wszystkich Świętych. Nie można się wspinać i odwiedzać wiszących trumien. To tradycja, która powoli dobiega końca. Wymiera”.